Chcesz pomóc? Numer KRS 0000037904 Cel szczegółowy 1% 12723 Mrozowski Jakub Michał

„Nie bój się cieni. One świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło.”
Oscar Wilde

Kubiszon przyszedł na świat 15 sierpnia 2008 roku. I tu cała historia mogłaby się właściwie zakończyć, gdyby nie upór lekarzy i jego samego. Pomimo bardzo trudnego początku, dzięki wysiłkom wielu ludzi Kubuś został z nami.

„Rzecz zawsze sprowadza się do dwóch możliwości. Zacząć żyć lub zacząć umierać.”
Stephen King

Kubiś miał w sobie ogromną wolę przetrwania – chciał żyć i dopiął swego. Wkrótce okazało się, że to dopiero początek jego zmagań z losem. Od drugiego miesiąca życia był rehabilitowany z powodu zaburzeń napięcia mięśniowego, jednak rehabilitacja nie przynosiła oczekiwanych efektów. W dziewiątym miesiącu życia pojawiło się podejrzenie, że może on cierpieć na mózgowe porażenie dziecięce, postać czterokończynową. Ostateczne potwierdzenie diagnozy Kubiszon dostał w „prezencie” na pierwsze urodziny, wraz z pakietem czarnych wizji: miał nie mówić, nie chodzić, tylko leżeć w łóżku i się ślinić. Od tej pory moim (jako matki) marzeniem i jednocześnie celem stało się umożliwienie Kubiszonowi samodzielnego radzenia sobie w życiu.

„Kto nie ma odwagi do marzeń, nie będzie miał siły do walki.”
André Malraux

Wspólnie podjęliśmy (my – czyli Kubiszon i ja ;-) ) walkę o jego zdrowie i jakość życia. Misja wydawała się niewykonalna – brak pomocy, pieniędzy i powszechna ludzka znieczulica wydawały się oczywistymi przeszkodami nie do pokonania. W tym miejscu historii przeżyliśmy chyba największy życiowy szok. Okazało się, że na każdym kroku zaczęliśmy spotykać cudowne osoby (fizjoterapeutów, specjalistów i innych ludzi wielkiego serca), dzięki którym w ekspresowym tempie zaczęła przychodzić dla Kubiszona nadzieja na lepsze jutro.

„Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem.”
Dante Alighieri

Dobra energia spotkanych osób udzieliła się Kubiszonowi, który powoli zaczął obalać wszystkie wcześniejsze diagnozy. Najpierw zaczął samodzielnie siadać, raczkować, chodzić na kolanach, później wstawać i chodzić o własnych siłach na krótkich dystansach. Przez cały ten czas jego nieograniczona, wrodzona życiowa radość pozwalała mu przezwyciężać wszystkie chwile zwątpienia, upadki i gorsze dni. Miał swoje marzenie i do niego dążył, nie przejmując się niepowodzeniami.

„Potykając się można zajść daleko.Nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.”
Johann Wolfgang von Goethe

Dzisiaj Kubiszon zaskakuje wszystkich, osiągając każdego dnia rzeczy, które jeszcze niedawno wydawały się całkowicie niemożliwe. Samodzielnie chodzi w ortezach, mówi więcej niż jego mama (co jest niewykonalne dla przeciętnego człowieka ;-) ), potrafi sam pić z kubeczka i zjeść kanapkę, układa klocki i zaraża wszystkich radością i wiarą w lepsze jutro. Mam nadzieję, że będzie mógł żyć normalnie, bo każdego dnia robi mały kroczek w kierunku realizacji swojego (i nie tylko) marzenia.

„Nadzieja nie jest marzeniem, lecz sposobem przekształcania marzeń w rzeczywistość.”
Léon-Joseph Suenens

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że pomimo wielu przeszkód, każdego dnia WYGRYWAMY! Jeżeli ktoś z Was walczy tak jak my i chciałby ze mną porozmawiać lub o coś zapytać, z chęcią nawiążę z Wami kontakt. Może będę w stanie coś Wam doradzić lub podpowiedzieć. Mnie w trudnych chwilach pomogło w ten sposób wielu ludzi, których dziś uważam za naszych przyjaciół.

„Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać.” Antoine de
Saint-Exupéry

MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ!
Ewa Rumińska